wtorek, 17 listopada 2015
Rozdział 1
Impreza u Emmy rozkręca się coraz bardziej. Pomimo, że wszyscy tańczą i się cieszą, ja nie bawię się zbyt dobrze. Próbuje odszukać wzrokiem Emmę ale niestety jej nie widzę. W tle leci mocna dubstep'owa muzyka a młode pary ocierają się o siebie w rytm muzyki. Kiedy wreszcie wyszukuje jednego z moich kolegów Ross'a, ktoś mi staje na drodze. Podnoszę głowę bo chłopak przede mną jest dość wysoki. Jego ciemne loki zaczesane są do tyłu. Ma piękne szmaragdowe oczy oraz pełne usta, które są teraz wygięte w łobuzerskim uśmieszku okraszone dołeczkami. Jego biała koszulka ciasno przylegała do jego umięśnionego ciała. Bicepsy,brzuch oraz klatka piersiowa była widoczna przez t-shirt. Był o wiele wyższy ode mnie. Zachłysnęłam się powietrzem kiedy jego dłoń wylądowała na moim policzku.
-Witaj piękna-jego uwodzicielski ton był za razem seksowny jak i przerażający. Skądś go kojarzyłam ale nie do końca pamiętam zkąd. Kiedy tak gładził dłonią moją twarz,nagle mnie olśniło. To on. Ten, o którym mówią,że jest niebezpieczny. To on ma podobno tą niepowtarzalną siłę albo to jak dziewczyny mówią ,że jest mega przystojny i pociągający i świetnie zbudowany. Z tym ostatnim mogę się zgodzić. Był zniewalająco przystojny a jego umięśniona i dobrze wyćwiczona jak i świetnie zbudowana sylwetka zapierała dech w piersiach. Szybko spuściłam głowę kiedy na jego twarzy znowu pojawił się ten szelmowski uśmieszek. Zorientował,że się na niego gapię.
-Zatańcz ze mną- na jego zachrypnięty głos przeszły mnie- odziwo- przyjemne dreszcze. Nawet nie zdążyłam zareagować a już złapał mój rękę i ciągnął przez tłum spoconych ludzi na parkiet. Kiedy już staliśmy pośród innych tańczących par zarzucił moje ręce na jego szyję a on oplótł mnie swoimi na mojej tali, tuż nad moimi pośladkami. Próbowałam patrzeć gdziekolwiek byleby nie w jego piękne, hipnotyzujące szmaragdowe tęczówki. Czerpał korzyści ze swojego wzrostu i bezczelnie patrzył mi się w dekolt.
-Jak masz na imię słoneczko?- to pytanie byłoby normalne gdyby zadał je ktokolwiek inny. Byle nie on.
-S...Sam- zająkałam się i w końcu odważyłam się spojrzeć w jego oczy. Wpatrywał sie we mnie jak w obrazek kiedy starałam się sformułować pytanie.
-A..A ty?- ledwo co powiedziałam. Zaśmiał się lekko z mojej nieśmiałości i przysunął się bliżej mnie.
-Harry- odpowiedział i ścisnął mój pośladek. Kiedy zobaczył moje wahanie dodał.
-Nie musisz się mnie bać. Nic ci nie zrobię.- Kiedy nie odpowiedziałam na jego komentarz, pozwolił sobie na pytanie, na które sama nie do końca znałam odpowiedź.
-Boisz się mnie?-zapytał z lekkim zdziwieniem.
-Nie-powiedziałam prawie,że od razu
-Sam...- jego ton świadczył,że się zirytował. Jakby wiedział,że kłamię.
-Boisz się mnie?- ponowił pytanie ale znacznie pewniej i głośniej. Dołeczki w jego policzkach pojawiły się kiedy niepewnie kiwnęłam głową. Nagle przysunął się jeszcze bliżej mnie i ułożył swoją głowę na moim ramieniu. Wzdrygnęłam się kiedy jego ręka zjechała w dół mojego lewego pośladka poto by mógł wyciągnąć białego iPhone'a z tylnej kieszeni moich czarnych rurek. Doskonale wiedziałam co robi kiedy jego palce stukały po klawiaturze telefonu. Moje przypuszczenia okazały się trafne gdy usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości ale tym razem to był jego telefon. Wysłał sobie mój numer. Wsadził z powrotem mój telefon na miejsce i jeszcze bliżej się do mnie przysunął. Był tak blisko,że przez chwile myślałam, że mnie pocałuje, gdy nagle usłyszałam głos Emmy.
-Sam! Idziesz?- i nagle szybko zrozumiałam co się stało i pędem oderwałam się od przystojnego chłopaka, który trzymał mnie za pośladki.
-J-ja muszę...-próbowałam w delikatny sposób powiedzieć Harry'emu, że muszę iść tak, by go nie rozzłościć. Aż się boję pomyśleć gdyby zdecydował podnieść na mnie rękę. Nie miałabym najmniejszych szans. On tylko zbliżył swoją twarz do mojej i się uśmiechnął seksownie. UGH!!! Co jest ze mną nie tak!?
-Do zobaczenia Sam. Jesteś moja- zdziwienie jego ostatnim zdaniem przeszło w zamurowanie kiedy cmoknął mnie w kącik ust. Nie miałam czasu na ogarnięcie całej tej chorej sytuacji bo zanim podniosłam głowę, Harry'ego już nie było. Szybko podeszłam do moich znajomych i powiadomiłam ich o tym,że wracam do domu. Nie mam siły na zabawę po tym co się stało. Kiedy wychodziłam poza teren klubu, poczułam wibrację w tylnej kieszeni moich spodni. Jej treść mnie wmurowała.
Harry:
Słodkich snów skarbie. Do zobaczenia niedługo xxx
W co ja się wpakowałam. Coś czuję,że jeszcze się z nim zobaczę. I to niedługo.
••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••
Hej. Wstawiłam w końcu dziś ten pierwszy rozdział.Dość długi mi wyszedł. Mam nadzieję,że jest ok i bez żadnych błędów. Za wszelkie literówki serdecznie przepraszam. Komentujcie i czytajcie dalej. Niedługo wstawię drugi rozdział.
Pozdrawiam
Bella_Loves_Love
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz